piątek, 21 stycznia 2011

Ortezy z Rosenkranza

Na początku stycznia pojechaliśmy na zaplanowaną przymiarkę ortez do Gorlitz do firmy Rosenkranz.
Ponieważ Marek ma ogromne problemy z załatwieniem sobie wolnego dnia w pracy, to zdecydowaliśmy się pojechać we czwartek w Trzech Króli. Tam, za niemiecką granicą firmy pracują w ten dzień, więc można powiedzieć, że dzięki temu udało nam się wszystko sprawnie załatwić.

Przymiarka wypadła dość pomyślnie, bo ortezy faktycznie dopasowane były rewelacyjnie, poza długością... i od góry i na dole pod stopą trzeba było je skracać. Ale to standardowa rzecz, bo przecież lepiej zrobić za długie i skrócić, niż za krótkie
Tak więc po obcięciu są zdecydowanie lepsze, choć ja i tak trochę ubolewałam bo nadal są dłuższe od stopy o jakieś 1,5 - 2 cm. Ale tak kazano nam zostawić z zapewnieniem, że jemu to przeszkadzało nie będzie, a może się okazać, że za pół roku noga mu urośnie i będzie klops. Dobra, niech będzie.

Wybłagaliśmy, żeby zrobiono nam ortezy "na gotowo" na następny dzień, bo mieliśmy umówioną gościnę u KasiO w NS i doszliśmy do wniosku, że jeśli się zgodzą, to po nie przyjedziemy i będziemy mogli zobaczyć na miejscu efekt końcowy i ewentualnie coś jeszcze skorygować.
Udało się.

U "nowych solaków" jak to Bysiek zwykł mówić witaliśmy trochę spóźnieni Nowy Rok...
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


A piątek pojechaliśmy po gotowy sprzęt.
I doszłam do wniosku, że mieliśmy szczęście, że zgodzono się zrobić tak szybko, bo zamiast w domu czekać na przysłane ortezy i buty, przynajmniej dostaliśmy dokładne instrukcje jak mamy z Byśkiem ćwiczyć w tych ortezach i na co zwracać szczególną uwagę podczas jego chodzenia.
Bo okazało się, że Bysiek po prawie 10 miesiącach w gipsie nie potrafi prawidłowo stać, nie mówiąc już o chodzeniu. Preferuje jedną nogę, przez co wygląda jakby druga była dłuższa... a tak nie jest, bo (choć po całym tym cyrku z komplikacjami pooperacyjnym, gdzie było zagrożenie, że noga nie będzie rosła) nogi mu zmierzono i stwierdzono, że są równe!
Ale problem pozostał, bo skoro nogi są równe, to znaczy, że w głowie zakodował mu się już bardzo nieprawidłowy sposób chodzenia, który teraz będzie koszmarnie trudno zmienić
Dodatkowo zamontowano Byśkowi w lewej ortezie malutki mostek, którego zadaniem jest utrzymywać paluszki w prawidłowym położeniu, bo (też przez gips) najmniejszy palec jakby zniknął pod pozostałymi

Same ortezy wykonane są świetnie... zastrzeżeń z moje strony brak.
I choć na początku marudziłam trochę na ich długość, to szukając w Rzeszówku pantofli, które dałoby się nałożyć na nowe ortezy (mimo iż kupiliśmy buty w Rosenkranzu, chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że nie da się chodzić wszędzie i non stop w tych samych butach....) doszłam do wniosku, że nie ma to znaczenia, że są one trochę za długie, bo i tak pantofle, które udałoby się od biedy (ze względu na szerokość ortez) na nie wcisnąć są o 5 numerów za duże!!!!!!! No więc pantofli nie mamy, więc i na podwórku i w domu w jednym obuwiu Bysiek pomyka
Zastrzeżenia jednak na razie ma Bysiek .... mówi, że nowe ortezy są niedobre, nie umie w nich chodzić, a lubił stare i te są mu nie potrzebne. Jednak i on powoli zdanie zmienia... na szczęście


Fotki wrzucam i jak coś mi się przypomni, albo nowe refleksje się pojawią, to napiszę...

Ortezy.... na pierwszym planie, ta z przegubem fleksyjnym

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Bysiol w nowym sprzęcie
Image Hosted by ImageShack.us


Pozdrowionka dla wszystkich serdeczne...

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Sylwester

Znowu mam zaległości
Bo jak tylko przez jakiś czas nie wchodzę do sieci, to sprawy do zapisania nawarstwiają mi się i jeszcze bardziej nie mam natchnienia do pisania. Taki ze mnie leń jest. Niestety

Już minęła połowa stycznia, więc chyba czas najwyższy napisać jak spędziliśmy Sylwestra.
W zasadzie można by skwitować to stwierdzeniem: ORYGINALNIE i jak nigdy dotąd, bo było.... bardzo, ale to bardzo brudno, nieelegancko, niewieczorowo i "remonotowo", ale za to w świetnym towarzystwie i z super humorem

Otóż tego niezwykłego wieczoru zdewastowaliśmy 3 pokoje w starej szeregówce, w której od 40 lat prawie  nic nie zmieniono, a od 10 lat nikt w niej nie mieszkał..... więc wyobraźcie sobie jak było tam czysto

Dzieci były z nami i świetnie się bawiły paląc w kominku stare drewniane szuflady i brudząc się niemiłosiernie, ale na szczęście ok. 23 udało mi się zaprowadzić ich do moich rodziców i wsadzić do wanny

My do północy pilnie pracowaliśmy, a potem spokojnie przywitaliśmy Nowy Rok.

Fotorelacja:
Pieczenie kokosanek
Image Hosted by ImageShack.us

Dzieciaki - fotka robiona "z góry"
Image Hosted by ImageShack.us

To zdjęcie uwielbiam.... Hanka i Łysy (chrzestni Olki) 
Image Hosted by ImageShack.us

Palimy (prawie) wszystko
Image Hosted by ImageShack.us

To ja! Przy pierwszym cięciu złamałam jedyny brzeszczot jaki mieliśmy... he he he
Image Hosted by ImageShack.us

Ale szampan był i toast wznieśliśmy!
Image Hosted by ImageShack.us
 
Jeśli ktoś z was niewyżyty jest "remontowo" to z całego serca polecam taką formę imprezowania.... bo na wesoło i w doborowym towarzystwie pracuje się lepiej!

czwartek, 6 stycznia 2011

Świąteczna niespodzianka - dziękujemy z całego serca :)

Weny mi brak do pisania, a nabożeństwa do grzebania w sieci także ostatnimi czasy nie mam, więc wpis będzie stosunkowo krótki, ale za to z fotkami (takie lubię najbardziej).
Święta minęły nam bardzo spokojnie i w zasadzie bez jakichś zgrzytów (bo nie pamiętam, czy wam pisałam, że w ubiegłym roku, pożarliśmy się z Markiem o.... choinkę. Ha! Nawet o to można się kłócić, jakby ktoś nie wiedział ... ). 
Cała rodzina stawiła się w komplecie i wszyscy zdrowi a to przecież najważniejsze.

Jedyną niespodzianką ale jakże miłą był prezent od... no właśnie nie wiadomo od kogo. Moja ciocia, która jest właścicielką Erki, znalazła pod drzwiami (ktoś zadzwonił i zniknął) zamkniętą kopertę:

Image Hosted by ImageShack.us

Niespodziankę otworzyliśmy przy świątecznym stole w Wigilię.
W kopercie była kawa dla STORATu, smakołyki dla Erki i mniejsza koperta z napisem "dla Krzysia". 
A w kopercie było 200 zł!!!!!!! 
Napisać się nie da, jak bardzo się człowiekowi ciepło na serduchu robi w takim momencie. I to nawet nie chodzi o te pieniądze (kupimy za nie Byśkowi skarpetki do ortez [2 pary kosztują 100 zł] w Gorlitz tam gdzie ortezy robimy, no i może jeszcze jakąś zabawkę ), ale o sam fakt, że ktoś myśli o nas ciepło i to właśnie w Święta.

Bardzo żałuję, że nie wiem od kogo jest niespodzianka..... Chciałabym osobiście podziękować, ale nie mam komu, dlatego piszę o tym tu z nadzieją, że może kiedyś, całkiem przypadkiem albo i nie, ten nasz niespodziewany Mikołaj, zaglądnie na bloga i przeczyta jak nam miło dzięki niemu


Olka pod sklepem, gdzie można się było sfotografować ze świtą "świętego"
Image Hosted by ImageShack.us


Anik (chrzestna Oli) usiłuje nauczyć ją jak się skrzypce trzyma
Image Hosted by ImageShack.us


Prezenty...
Image Hosted by ImageShack.us


Ha! Bysiek z gwiazdą jako strzelbą
Image Hosted by ImageShack.us


Nie mogłam się powstrzymać przed próbą zagrania na Olkowym prezencie od Ani
Image Hosted by ImageShack.us

czwartek, 30 grudnia 2010

Prosto z Polski - Erka i Krzyś :)

Tuż przed Świętami lansowaliśmy się z Bysiem i Erką w radio i telewizji... a co!

Tak serio, to oczywiście były to zaledwie krótkie epizody o których już pisałam, ale jak dla nas to i tak dość! 

Bysiek podczas rozmowy z ekipą TV Rzeszów, nic nie chciał powiedzieć, ani nawet głowy podnieść, a Markowi powiedział: "moge im coś powiedzieć, ale jutro dopiero!" Ot, gwiazda się trafiła
W każdym bądź razie nie dało się z nim nic załatwić, więc tylko migawka z Byśkiem była.

Ale za to, następnego dnia  (tak jak obiecał), miał zdecydowanie więcej cierpliwości do ekipy z TVN24 i o wiele lepszy humor.
Dlatego nagranie było przyjemniejsze i bardziej "rozmowne". 
Obie osoby z ekipy nawiązały z Krzysiem taki kontakt, jakby robiły wywiady tylko z dziećmi. Pokazali mu mikrofon, kamerę i dzięki temu wszystko potoczyło się dość sprawnie i naturalnie.
Byłam zaskoczona, bo miałam ogromne obawy przed tym spotkaniem. Niepotrzebnie, bo ci ludzie świetnie wiedzieli co robić i jak się zachować przy mrukliwym Byśku....

Kto przegapił, a ma ochotę zobaczyć jak wypadliśmy, proszę bardzo... oto link do "naszego reportażu": Prosto z Polski. 
W reportażu jest taka kwestia: "chłopiec myśli, że uczy psa".... 
Zastanawiałam się, czy Bysiek to usłyszy i zwróci uwagę, na to co mówią. Nie spodziewałam się jego reakcji
Siedząc przed telewizorem, wrzeszczał w jego stronę: "nieprawda, ja już umiem cyfry i to ja ucze Erke!!" 
He he he.... tak więc więcej mu tego nie pokazuję


Fotki ze spotkania z TVNem:

"mamo widzę Cię"
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us


No i kolejne spotkanie z Eruszką (nie mogłam się powstrzymać):

Image Hosted by ImageShack.us


"Erka zapamiętaj.... to jest cyfra 4" 

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us


Z całego serca wszystkim życzę szczęśliwego Nowego Roku! 
Niech będzie dla Was udany, spokojny i radosny.

piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt!

...Mizerna cicha, stajenka licha, pełna niebieskiej chwały, oto leżący przed nami śpiący w promieniach - Jezus mały...

Moi Drodzy...
Ponieważ jest to na pewno ostatni wpis przed Świętami, to chcę Wam wszystkim, którzy tu zaglądacie, życzyć wszystkiego dobrego na ten wyjątkowy czas.

Zdrowych, spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt z całego serca życzą:

Kaja z Markiem, Olą i Krzysiem :)

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Sesja

6 grudnia stawaliśmy z Byśkiem po raz kolejny na komisji orzekania o niepełnosprawności. 
Orzeczenie dostał na 3 lata.
Niestety po raz kolejny musieliśmy stawać i dostaliśmy tylko na 3 lata, bo członkowie komisji orzekającej chyba wierzą w to, że stanie się cud i moje dziecko nagle będzie zdrowe..... co daj Boże.
Ale jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.
Bo za tym idą oszałamiające wręcz kwoty..., a mianowicie na dziecko z orzeczoną niepełnosprawnością otrzymujemy całe 153 zł., żeby nie było... miesięcznie .

Ponieważ dostaliśmy nowe orzeczenie, musieliśmy sobie zrobić nową kartę parkingową i będziemy robić nowy bilet uprawniający nas do jazdy za darmo komunikacją miejską. Do tych dokumentów niezbędne jest aktualne zdjęcie dziecka.... 

No i mieliśmy taką małą sesję korzystając z "musu" :

Najsłodsze... razem

Image Hosted by ImageShack.us


Bysiol

Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us



W niedzielę ukazała się krótka informacja o Erce i Byśku (temat z poprzedniego wpisu), w Aktualnościach TV Rzeszów, w której można przez ułamek sekundy zobaczyć zawstydzonego Bysiola (powiedział, że nie będzie gadał z telewizją). 
Można przeskoczyć od razu na około 10 minutę TEGO programu  

Mam nadzieję, że kolejny materiał, który nagrywała inna ekipa będzie troszkę ciekawszy, bo Krzysiek wykazał się większą tolerancją i chęcią współpracy... zobaczymy i jak tylko się ukaże, to na pewno dam znać

Udanego przedświątecznego tygodnia Wam życzę!